środa, 25 lipca 2012

Tośkowe pazurki...

Wczoraj pisałam o tym, jaka to fajna, wytrzymała przyczepka rowerowa przyszła. Owszem, fajna, wytrzymała i porządna - ale dla grzecznych i spokojnych piesków, a nie dla naszych niewychowanych dzikusków...

Również wczoraj była próba rikszy w trasie. Postanowiliśmy pojechać gdzieś blisko żeby zobaczyć jak chłopaki się zachowują. W drodze w jedną stronę dzikusy koniecznie chciały wyjść na zewnątrz i pewnie uciec gdzie pieprz rośnie. W związku z tym na siatce pojawiły się dwie malutkie dziurki - dzieło Tośka oczywiście.

Dzisiaj również chcieliśmy z chłopakami gdzieś pojechać, niestety po 15 minutach jazdy, siatka po prostu nie wytrzymała pod naporem Tośkowych pazurów i musieliśmy wracać do domu. Szkoda, bo widzę, że im jazdy sprawiają przyjemność, największą chyba Bobciowi, bo biedactwo na własnych łapkach nigdy tak daleko nie pójdzie :(

Dzisiaj niestety pierwszy raz Bobo tak przeciążył łapkę, że po prostu zaczęła boleć i biedaczysko nie chciało jej postawić na podłodze. Przeszło dość szybko, ale dla nas to wielkie przeżycie, bo uświadamia nam to, że takie coś się będzie niestety dziać :(


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz