niedziela, 26 sierpnia 2012

Przychodzi Bobo do lekarza...

Wczoraj chłopaki pojechały do Wrocławia :)
Powodem wycieczkowego zamieszania była wizyta Bobcika u dr Dariusza Niedzielskiego. Chłopaki lubią jeździć samochodem, były zresztą bardzo grzeczne, ale ciekawskie :) Na bramce przy wyjeździe z autostrady kiedy usłyszały 16,20 się należy tak obszczekały "Panią bramkową", że aż nam troszkę wstyd było :)
Samego Wrocławia nie zwiedziły, bo wizyta miała tylko jeden cel - konsultację u Pana Doktora.
W poczekalni bardzo im się podobało, bo przecież tyle nowych zapachów i jakieś papierowe koty na drzwiach... z tymi kotami to musiał Bobuś porządek zrobić, więc szczekając myślał, że je przegoni, ale cóż... nie udało się :)

A potem już sama wizyta, trzeba  było zaprezentować jak ładnie Bobuś chodzi ( i sika na drzewka), a potem pokazać zdjęcia...

Szczęśliwe, ale zmęczone pieski wróciły do domu (Bobuś szczególnie zadowolony, bo zjadł kilka frytek, które uwielbia) i poszły spać. A my zostaliśmy z wielkim dylematem co robić dalej, ale o tym teraz nie potrafię napisać :(


Pańcie, ta waga kłamie! Ja wcale tyle nie ważę :)


Co to za kocury?? Nasze są inne!!


Idzie jus Pan Doktor? Cy nie?


Ćwiczyć czy nie ćwiczyć, oto jest pytanie... eee tam po co się męczyć!

Jus w domu...




Zdjęcia dzięki uprzejmości Pańcia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz