niedziela, 14 października 2012

Hormony i ... biopsja :(

Wczoraj byliśmy u weterynarza - to ostatnio regularne psie wycieczki, niestety.

W czwartek wieczorem wyczuliśmy u Tosia guza - na biodrze. Nie muszę chyba pisać o szoku i myślach, które zamieszkały w mojej głowie... guz jest duży, twardy, jakby pod skórą, a na skórze nic nie ma. Pojechaliśmy z chłopakami do weterynarza, umówiliśmy się na sobotę na biopsję :(

W sobotę rano, głodne chłopaki pojechały do pana doktora:) Bosiek miał pobraną krew na morfologię i biochemię, w poniedziałek dostaniemy wyniki i chcemy, żeby były idealne.
Tosiu dostał głupiego jasia i gdy już stracił władzę nad własnym ciałkiem pan doktor zrobił biopsję guza. Widok niefajny dla każdego opiekuna swojego pieska, ale jeszcze gorszy widok jak z okolicy guza weterynarz wycisnął ropę :( Chociaż to podobno dobrze, że ta ropa tam była. No w każdym razie, pobrany materiał w poniedziałek pojedzie do laboratorium, a wyniki będą najprawdopodobniej w piątek. Pan doktor mówi, że to po to, żeby wykluczyć nowotwór i my nie chcemy innego wyniku. Nie chcemy i koniec, dlatego wynik będzie dla nas bardzo dobry tylko musimy mocno w to wierzyć.

To nie wszystko oczywiście, bo Tosiek regularnie dostarcza nam rozrywek... w nocy z piątku na sobotę znowu mu się nudziło i rano sisior był cały na wierzchu i spuchnięty. Nie było innej rady - dostał hormony hamujące popęd seksualny, bo za bardzo się erotyzuje - jak to nazwał pan doktor.

Alergia jakby odpuściła u Bobcika :) Cieszymy się oczywiście, ale na wszelki wypadek podajemy nadal Immunodol i olej z wiesiołka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz