wtorek, 29 stycznia 2013

Myślodsiewnia Totorka...

Myślodsiewnia służy do odsiewania nadmiaru myśli z umysłu. A Pańcie mówią, że mam mały móżdżek, że owszem jestem bardzo mądrym pieskiem, ale czasem cechuje mnie podobno sama głupiutkość. No to oglądali kiedyś taki film, w którym była myślodsiewnia więc też sobie pomyślałem nad takim wynalazkiem i będę tutaj moje myśli wpisywał tak, żebym mógł do nich wrócić w razie potrzeby.
A piszę w ogóle, bo wczoraj znowu nas wywieźli do tego doktorka w Katowicach. Bobo dostał trzecią dawkę Bonharenu (jeszcze Pańcia nie napisała co to jest?), na łapkach ma wygolone dwa kwadraciki, żeby łatwo się podawało. Wczoraj trochę próbował się wyrywać, ale pan doktor powiedział, że Bobo zrobił wielkie oczy jak zobaczył igłę i strzykawkę i się uspokoił. I podali mu ten lek i powiedzieli, że jeszcze 3 razy zostały.
No i mówili też, że mnie się coś w brzuszki nadal przelewa ( ja nie wiem co to znaczy, przecież mnie brzuszek nie boli), mówili też, że wymiotuję stanowczo za często jak dla nich. No dla mnie to też nie jest miłe, ale potem mnie głaszczą i przytulają i mordkę wycierają. Ale do rzeczy - już tydzień temu zaczęli dawać mi jakieś leki, a wczoraj powiedzieli, że jeszcze jeden będę dostawał. Ja nawet nie wiem kiedy mi to dają, a.... może wtedy jak przychodzą i dają serek albo łososia? To są oszusty dopiero! Teraz będę uważał, bo mówią, że będę dostawać ranigast, nadal hepatiale i trilac... fe... co to w ogóle jest? No ale łosoś dobry.

Właściwie takie wycieczki są fajne, bo ja lubię jeździć samochodem, Bobo - mój brat trochę mniej, bo zawsze na koniec wymiotuje. Wczoraj oddał im te frytki, co to zawsze dla niego kupują w nagrodę :)

Dobra, to ja idę się zdrzemnąć na oparcie z sofy i poczekam, aż przyniosą kolację.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz