wtorek, 12 lutego 2013

Nudy...

Nudy... tak pewnie myślą chłopaki, bo każdy dzień wygląda prawie tak samo. Prawie, bo w piątek Bobo miał straszny atak bólu, prawdopodobnie spowodowany skurczem mięśni, nagle podniósł łapkę, zaczął piszczeć i ją gryźć. Bardzo się przestraszyliśmy, bo wyglądało to strasznie. Na szczęście zaczęliśmy łapkę masować dość mocno i długo, aż przestało bolec, a łapka się wyprostowała. Wieczorem już normalnie chodził po podwórku. Weterynarz mówi, że najprawdopodobniej to skurcz mięśni i dobrze, że wymasowaliśmy.
W poniedziałek byliśmy na zastrzyku z Bonharenu, Bobo już nie był taki grzeczny jak ostatnio i nie chciał dać łapki. Wyrywał się, ale w końcu się udało.

A tak poza tym... co dzień podwórko (ale teraz Tosiu śpi, a Bobo gapi się w TV)













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz