sobota, 15 marca 2014

Dobre wyniki :)

W piątek dostaliśmy wyniki badania histopatologicznego i jesteśmy bardzo szczęśliwi :) Guzy nie były złośliwe, a to jest najważniejsze :)


W ostatnich dniach Tosiu miał swoją ulubioną zabawkę - misia spełniającego marzenia... Misiu się postarał :)


Totoro czuje się dobrze i powoli wszystko wraca do normy.




niedziela, 9 marca 2014

Jestem zły, wolno mi...

Długo się zbierałam do tego, żeby coś napisać i w sumie dalej nie wiem od czego zacząć... może od początku :)
We wtorek byliśmy na kontroli z Tosiem, a właściwie z jego guzem, który jak się pojawił tak nie chciał zniknąć. Nasz pan doktor pooglądał i razem podjęliśmy decyzję o usunięciu tego czegoś. Tosiu miał zrobione badania krwi, które wyszły zadowalająco, a nawet bardzo zadowalająco :) Czyli wszystko w porządku.
I się zaczęło... w czwartek zawieźliśmy chłopaka do lecznicy, a jeszcze wcześniej w domu wymacałam kolejnego guza. Malutkiego, trudnego do znalezienia, ale jednak. Pokazaliśmy i to, więc chłopak miał iść pod nóż i miały być usunięte oba guzy. Totoro dostał "głupiego jasia", my jeszcze chwilę przy nim byliśmy, a potem pojechaliśmy do domu z Bobem i z ... płaczem :(
Zabieg, a właściwie dwa, bo pięknie zostały usunięte oba guzy, przebiegł szybciutko, a Tosiek jeszcze szybciej stał na własnych łapkach :) Pan doktor zadzwonił i powiedział, że Totoro jest już chodzący, ale my już wtedy byliśmy w drodze po niego :)
Z głowami pełnymi informacji pojechaliśmy szybciutko do domu.


Totoro bardzo dobrze zniósł narkozę, wieczorem już jadł, w nocy trochę płakał z bólu, na drugi dzień jeszcze był obolały, ale już był sobą (Bobo nie miał za dużo spokoju, musieliśmy ich bardzo pilnować).

I wszystko byłoby super, gdyby nie to, że w sobotę, albo jeszcze w piątek w nocy, pojawił się wielki krwiak na brzuszku :( Popędziliśmy pokazać to coś (ale niestety nie było naszych lekarzy), a pani doktor powiedziała, że mamy to obserwować. Krwiak dziwnie przesuwa się na dół i jest bardzo duży. Jutro kontrola obowiązkowa.


A tu już grzeczny i słodki Tosiu, choć też nie zawsze, bo oczywiście ma prawo być zły :)









Boboś spokojnie schodzący z drogi Tońce :)