niedziela, 6 kwietnia 2014

Polowanie na muchę...

Minęło już sporo czasu od operacji Totorka, całkowicie zniknął krwiak i płyn, który się zgromadził pod szyciem, na wyniki nie musimy już czekać :) 20 marca Tosiu miał ściągane szwy, był przy tym bardzo dzielny i spokojny. Bobo skończył kurację Bonharenu... po cichu chłopaki obiecały nam, że przez jakiś czas nie będziemy jeździć do weterynarza :) Najwyżej na szczepienie :)
Poza tym, że wszystko się dobrze skończyło, jest jeden zauważalny efekt uboczny u Tośka - stał się marudny i myśli, że wszystko mu wolno. Wiemy, że to nasza wina, bo po operacji obchodziliśmy się z nim jak z jajkiem, no to teraz mamy... księciunia w domu. Chętnie spałby na 3 legowiskach jednocześnie, bawił się wszystkimi zabawkami na raz, jadł wszystkie słodycze na raz i kradł wszystkie buty. Nawet pierwszą muchę w tym roku od razu zauważył i błyskawicznie nauczył się na nią polować, zupełnie jak kot :) Wystarczy powiedzieć "mucha", a obudzi się nawet z głębokiego snu :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz