środa, 20 stycznia 2016

Oooo taki, świeży, pachnący, ale przede wszystkim SWOJSKI i cieplutki jeszcze indyczek przyjechał zaserwować się na główne posiłki dla chłopaków :)

Indyk ważył 18 kg,a rozbiórka, porcjowanie i mielenie zajęło nam kilka godzin :)
Chłopaki pierwszy raz widziały taki ogromny obiad i chyba nawet nie wiedziały co z tym zrobić. Dopiero po jakimś czasie zaczęły wąchać, po czym Bobo zabrał się za jedzenie :)

Polecam takiego indyka, mięso wygląda inaczej niż sklepowe, jest tez dużo tłuściejsze i oczywiście najzdrowsze - bo indyk przecież chodził po własnym ogródku i nie jadł antybiotyków i sterydów :)

Dzisiaj to mięsko to już tylko wspomnienie, chłopaki zjadały swoje porcje ze smakiem, a wczoraj pochłonęły ostatnią porcję. Zostały już tylko kości, ale to już na rosołek dla mamy i taty :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz